| Zbigniew Zamachowski |
|
Z Zbigniewem Zamachowskim, aktorem filmowym i teatralnym rozmawia Bartosz Szpurek
- Czy osobie pełnosprawnej łatwiej jest zagrać osobę niepełnosprawną, niż niepełnosprawnemu samego siebie? - Osoba pełnosprawna może z powodzeniem zagrać postać z niepełnosprawnością, natomiast w drugą stronę jest już z tym problem. Myślę, że osoby z niepełnosprawnością nawet jeśli ukończyłyby szkołę filmową mogłyby grać tylko niepełnosprawnych. I tutaj pojawia się jeszcze inna trudność. W Polsce nie ma zapotrzebowania na takich aktorów. - W filmie Roberta Glińskiego, pt. Cześć, Tereska gra pan niepełnosprawnego portiera. To nie było zapewne proste wyzwanie? - To była trudna technicznie rola. Korzystania z wózka uczyłem się przeszło dwa tygodnie. Najpierw pod okiem trenera sekcji tenisa ziemnego osób niepełnosprawnych, a później w domu. Ćwiczyłem te wszystkie akrobacje z moją córką. Cel został osiągnięty, zagrałem myślę wiarygodnie i jestem z tego zadowolony. - Jakie znaczenie w życiu prywatnym ma dla pana ta rola? - Nauczyłem się odczuwać i postrzegać świat, podobnie jak osoby, na które często nie zwracamy uwagi. Od kilku lat współpracuję też z fundacją Anny Dymnej. Co roku bywam w Krakowie na festiwalu Zaczarowanej Piosenki. W roku 2010 powierzono mi funkcję sędziego podczas integracyjnego turnieju siatkówki plażowej, zorganizowanego w ramach VII Ogólnopolskich Dni Integracji. - Cześć, Tereska – to jedna z nielicznych, polskich produkcji filmowych gdzie pojawia się wątek związany z niepełnosprawnością… - Rzeczywiście tego rodzaju produkcji jest niewiele. Mam jednak nadzieję, że z czasem powstanie ich więcej, a osoby z niepełnosprawnością będą także gospodarzami programów telewizyjnych i radiowych.
|
Zbigniew Zamachowski
Korzystania z wózka uczyłem się przeszło dwa tygodnie